jesteś disco?

Posted in przełomy duże i małe, rzeczywistość tagi , , on kwiecień 20, 2009 by zachariasz

u huhu..pojawiam się i znikam, tu i tam ,nagle to po diable i inne tego typu sprawy życiowe które mijają nas na zakręcie i nie wiemy co z nami będzie czy coś w ten deseń ;)

matura fura i komóra się zbliża szybkimi krokami. i ja pośrednio o tym, i pośrednio nie ;P

chodzi mi o to,że w momentach takiego zamętu i chaosu człowiek szuka czegoś spokojnego i odnośnika, dzięki któremu może złapać grunt pod nogami..

pamiętacie takie miejsca z dzieciństwa, zapachy itp? ja kocham jeziora, szum i te delikatne fale uderzające o burtę łódki. i ten specyficzny zapach.. nooo w takie miejsca lubię uciekać. co jeszcze mnie uspokaja.. to ostatnio moja siostra..ta młodsza.. nie ma to jak tłumaczenie pięcioletniego dziecka “wiesz co,kocham Cię” albo kiedy trzeba sobie koło niej poleżeć jak zasypia ;) taaak.. powiało sentymentem :P too tak chciałam wspomnieć ;]

All I’d want is you to shade me and be my leaves

If I was a flower growing wild and free
All I’d want is you to be my sweet honey bee.
And if I was a tree growing tall and greeen

przygotowania do tego i owego idą pełną parą.. co mi się nasuwa na myśl,ze patrzymy na maturę jakby była za chmurką, a my patrzymy dalej, na to co będzie za nią.. aaaa będzie się działo oj będzie.. ;D nie zapeszajmy..

co do życia, przypomniał mi się tekst Wiśni “nooo..siedzimy.. nic się nie dziejee..” przygotowujemy się do ostatniego skoku.. w dorosłość. hahaha. brzmi jak kazanie kościelne..

ehh nic więcej na myśl mi się nie rzuca, poza tym,że robi się ciepło co powoduje chęć ciągłego przebywania na świeżym powietrzu ;) to tyle.

Howgh.

bzzzyt

Posted in pewnego dnia tagi , , , , , on marzec 28, 2009 by zachariasz

wpis jest wczorajszy, więc wyobraźcie sobie,że czytacie go z wczorajszym poczuciem czasu. wszystko przez tatę, który mi wparował z rozkazem natychmiastowego wyłączenia komputera, tuż przed dokończeniem wpisu :P

kolejny tydzień jak z pejcza strzelił. mijają te dni. pojechaliśmy do Częstochowy się modlić o Zbawienie matury. co z tego wyjdzie, zobaczymy…ale po daniu na msze niektóre osoby dostały “przeciek prosto z kranu,że Dżuma będzie” :P pomodlilim się i wrócilim, i o już kolejne dni zleciały. Błaganie Dziewula na macie o klasyfikację itp. Opierdziel po zebraniu..już wszystko minęło. ;) teraz tyllko  jeden dłuższy weekend rekolekcjowy, długi majowy i jazda na mature. ;) a potem to już tylko opijanie albo zapijanie.. i koniec życia w pieluchach,do pracy rodacy i ruszamy w świat. koniec bobasowania, picia mleka z butelki. teraz to juz tylko syf, kiła i mogiła.  jaaa i moje optymistyczne wizje świata oł jeah

biegam przy garnkach w kuchni, próbuję robić ciasta ;) to tu to tam,mikser ( który prawie spaliłam), jedno jajko, drugie jajko ;P i jakos to wyszło..jedno ciasto drugie ciasto i też trzecie kurde bele…

zmęczona się czuję,coraz bardziej zmęczona.. Im bliżej, tym moje cele wydają się bardziej odległe i niedoścignione.. coraz więcej czuję takiego zwątpienia i bezsensowności działania..idę zaraz spać.. marzę o tym,zeby się wyspać.w końcu…ale takie naprawdę wyspanie związane ze spokojem psychicznym będzie pewnie jeśli dostanę się na studia.. oo wtedy będę spać jak suseł..ale nie ma co za bardzo wybiegać w przyszłość ;)

póki co żyjemy tym co jest. mamy weekend, dla mnie zakończony klasówką ( taaak.. kochamy przekładać klasówki).. ale szykuje się chociaż udana niedziela i poniedziałek. rym dym dym dym

dopi(e)sek spobotni – ruszamy zaraz jak to powiedzieli – w pola i rowy cieszyć się wiosną i chwilą głębokiego oddechu przed ostatnim skokiem ;P  trzymajcie się kochani.. niech z wami będzie moc i teee takie małe … robaczki świętojańskie ;)

wróciłam do mojego bardziej nieokiełznanego stylu pisania. witaj wiosno

Howgh.

koniec bycia dzieckiem

Posted in pewnego dnia, przełomy duże i małe tagi , , , on marzec 17, 2009 by zachariasz

jej, dożyłam 18. urodzin, co biorąc pod uwagę moje zdolności jest naprawdę dziwne. oby kolejnych 18. Dziękuję z góry wszystkim za życzenia, tym,co nie złożą życzeń także. Dzięki,że jesteście,no bo chyba dzięki Wam też tu jestem ;) aaa no i dzięki,że wytrzymujecie ze mną ;)    Buziak ;*łosiemnaście

tu i teraz.

Posted in przełomy duże i małe, rzeczywistość tagi , , , , , on marzec 16, 2009 by zachariasz

hmmm hmmm hmm.. weekend upłynął mi pod wzmożoną aktywnością psychofizyczną i spędzaniem czasu na łażeniu po sklepach bądź dojeżdżaniu do nich samochodem.Warszawa jak Warszawa, w świetle przebijającego się prawie wiosennego słońca nabieram miłych i przyjemnych barw :) zakupy jak to zakupy, męczące, w połowie udane. część zakupów z serii wiosennej już załatwione ;p  nooo i jechałam przez Chomiczówkę. wiecie, tą od Sidneya Polaka

potem udałam się na ulicę Zamiejską, oczywiście nie obyło się,bez wbiegania do autobusu i zastanawiania czy to własciwy ;) wieczór spędzony z Ewą, rozmowy o życiu,śmierci, alkoholu, facetach, seksie, nauce, maturze, wakacjach i tym podobnych.aaa potem zabawa z małą sąsiadką. Niie ma to jak dwie licealistki biegają po domu z poduszkami goniąc kilkuletnie dziecko, albo udające konia.. :P    ale i tak najlepsze było czochranie bobra xD czyli tak naprawdę gra w usuwanie belek spod plastikowego gryzonia, który wydawał z siebie dziwne dźwięki ;) następnego dnia rozmowy z Martą i Niką na kursach i imieniny u babci..tak kocham to domowe winko :]

Gosia stwierdziła,że “ja nie wiem co Ty bierzesz i kto Ci to sprzedaje,ale powinnaś wiedzieć, że to się już zaczęło jak Cię w kapuście znaleźli”

ogólnie z rozmyślań, które są bardzo mądre, głębokie i niewyrwane z kontekstu to odpisałam taak  – “mnie to nie znaleźli w kapuście,nie żaden bocian, ale jakiś koliber na koksie przytaszczył. albo wyrośnięty tukan,albo ten ooo zimorodek” pamiętajcie,życie skraca życie ;)

Close your eyes and I’ll kiss you
Tomorrow I’ll miss you,
Remember I’ll always be true.
And then while I’m away,
I’ll write home every day
And I’ll send all my loving to you.

cóż moge powiedzieć.może wyjdzie,że się chwalę, ale za godzin kilka będę pełnoletnim obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej, co oznacza,że będę chodzić na wybory, legalnie pić i palić, będę mogła zrobić prawo jazdy i dostanę kwit, który  zatwierdza te wszystkie moje prawa w postaci dowodu ;]

jak to powiedział dziś Kędzior – “będziesz dorosła,będziesz dorosła…yyyy…będziesz pełnoletnia, bo dorosła to Ty nigdy nie będziesz” coś w tym chyba jest, nie tak szybko wyrosnę z Kubusia Puchatka i Prosiaczka… śpiewów ulicą i niekontrolowanych faaazzz ;) co się w moim życiu zmieni? nie wiem. jeszcze rok i zaczną mi znikać włókna kolagenowe i zacznę mieć zmarszczki xD od dawna siada mi kręgosłup, serca nie mam (nie czuć go), niekontrolowane ciśnienie. więc już gorzej być nie może :P   i wbrew wszystkim zapowiedziom,nie czuję się staro..ale dopiero zaczynam czuć, że wszystko się zmieni i zacznę robić po swojemu :) (ale będzie sajgon, bo z moim szczęsciem, to wpakuję się w jakieś bagno) to by było na tyle. ostatni mój wpis z serii Hot Małoletnie Życie. od jutra miejsce nie do końca zrozumiałych tekstów zajmą traktaty filozoficzne z zakresu świadomości, podświadomości i Absolutu..dobra, takie bajki to tylko w Erze ;] nie mam zamiaru odwracać mojej osobowości do góry nogami, bo nie chcę Wam robić końca świata przed 2012 ;P

aaa…jeszcze jedno…podobno mają lepszą fazę od moich i Gośki-reklama. bobry mnie ostatnio prześladują ;D

ehh.. witaj dorosłości. hahaha .

trzymajcie się ;) idę kombinować coś z włosami na głowie :P

Howgh.

nieprawidłowości. kobieta niedoskonała.

Posted in pewnego dnia, rzeczywistość tagi , , , , , on luty 26, 2009 by zachariasz

dłuuugo mnie nie było, szczerze mówiąc wzięłam się za naukę i troszeczkę sprawy komputerowe poszły na bok. :D nie ma to jak się pochwalić, że się weszło w sferę zakuwania itp itd. jak to powiedziała Ewa – “spoko, 100 dni do matury…było jakieś 50 dni temu!” a tak ogólnie to tu to tam jak to ja i moje jestestwo. kręcę się po korytarzach powodując u samej siebie zawroty głowy ;)

a teraz chwilka mała poświęcona moim wynurzeniom życiowo-moralno-niedokońcauzasadnionym

Chcielibyście być doskonali? Bo ja, szczerze mówiąc nie i nie oszukuję się mówiąc,że to w ogóle możliwe :) Pomyśleć – wszystkko na swoim miejscu i nic do zmiany. Zero motywu do działania. Bo to własnie chęć poprawienia tego i owego powoduje,że ruszamy do akcji ;) Tylko dlaczego ludzie dążą do ideału? Czy kieruje nimi chęc bycia lepszym od innych? Czy może z kolei spodobanie się? A może myślą, że będąc doskonałym w końcu siebie zaakceptują w 100%? Nie. Wiemy doskonale,żę jednak zawsze będą chcieli zrobić,aby coś było lepsze…Taka natura człowieka. Ukrywacie swoje wady? Z pewnością tak,ale pewnie nie wszystkie. Ja tez mam wady (nigdy nie sądziłam,żeby było inaczej) i przyznaję się do tego. Jeśli ktoś ich nie akceptuje, to trudno. Mi też zajęło wiele czasu żeby się z nimi pogogodzić. Więc taki tytuł nadałam wpisowi,żeby jakoś to podkreślić. :P

Nie muszę pytać czy otworzysz
Bo wiem że jeśli zjawię się
To w progu będziesz stać
I zdejmę płaszcz podszyty lękiem
Gdy przy mnie i przy nikim więcej

opiszę krótko poprzedni weekend, gdyż zbliża się kolejny :) taaak. mieszkanie w Warszawie to super sprawa, Ewa zazdroszczę Ci ;D no cóż. spotkanie bardzo spontaniczne się udało…chociaz to… my, butelki purpurowego trunku i wybór kraju macierzystego… I co się okazało, Polskie najtańsze wygrało w smaku z Chorwackim czy Hiszpańskim :P paradoks? niee..Polak potrafi xD ehh.. rano wstawanie nie było miłe. szmuglowanie elementów społecznych, żeby kanary nie złapały. uff..nasz przystanek. Chęć rozmowy i po chwili..wstyd się przyznać że zmarnowałam rodzinny budżet i możliwości naukowe – poszłam na starówkę…nasza dwójka, rozmowy o przyjaźni,miłości,nienawiści,odpowiedzialności,uczuciach i ich braku. ojj ciężko się czasem rozmawia ciężko…ale…ale…czasami trzeba.

J-Patrz jak płynie kra po Wiśle

X- Trzeba wymyślić rym.. Patrz jak płynie kra po Wiśle,  jak ona własnie płynie zajebiście.

to się dogadaliśmy? :P

godziny, dni, kolejne tygodnie zaczynają być podobne-zapracowane,brudne “kolory miasta jakby wyprane”. Wołam o wiosnę, wołam o spontaniczność. ( w granicach rozsądku) spontaniczne wyjazdy, gesty, uśmiechy, całusy, przytulania czy zwykłe cześć. powiew świeżości w życiu człowieka zmęczonego rytmem szaro – burego miasta podczas odwilży…

a poza tym uśmiech nie znika z mojej twarzy. :) no może poza ostatnio momentami, kiedy krzyczałam na zmianę zanosząc się płaczem i diabelskim śmiechem. zrozumcie tu kobietę?

teraz pada śnieg, śnieg czarno-biały
kolorować chcesz, chcesz go kredkami
moje ręce to kable, stopy usb
na kolorowym ksero odbijam swoją krew

nie ogarnę relacji damsko-męskich.powodują u mnie taki zamęt,że sama nie wiem kim jestem..  nie myślcie,że jak ktoś jest w związku,to już nie wie jak to było być samemu i jednocześnie nie myślcie, że nagle dzieje się Cud Nad Wisłą i wszystko pstryk układa się jak w Szwajcarskim Zegarku.nie ma tak dobrze. w końcu kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa..oj chciałąbym pomóc moim kochanym jednostkom się odnaleźć..ale to nie w mojej mocy. the end.

rytytyty…. szuszumi mi wiatrak i usypia… :)

Przepraszam za usterki i chaos…taka już jestem ;)

Howgh.

łaczałt.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , on styczeń 26, 2009 by zachariasz

digi digi dong ;) muzyka z głośnika sobie pomyka ja siedzę przed kompem i pisze do was z dna mojej ciemnej i nieprzeniknionej duszy, która nie jest znowu taka tajemnicza xD dobra, więc co się tam działo? aaa… no studniówkę mieliśmy. była była, działo się działo. :) nie będę się rozwodzić. Polonez jak polonez – 3 upadki (w tym dyrektora), 5 straconych obcasów i 7 przypadków podcięcia nóg dziewczynie w tej samej sukience :P a mówiąc poważnie poszło ładnie. potem już tylko:

You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen
i ….

I’m your private dancer
a dancer for money
I’ll do what you want to do

czyli duża ilość obrotów i niesamowicie szybka zmiana partnerów :)

i oczywiście dziękuję Pawłowi, mojemu partnerowi ;)

po rannym przebudzeniu,kiedy nakłułam szpilkami trochę stopy i zaczęłam je czuć-  przestałam czuć,ale SIĘ… i co mogę powiedzieć. Człowiek chory w ferie, to człowiek sam. normalnie jak na kwarantannie. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie odwiedzić zarażającego człowieka.No chyba,że tak jak Margot – w pięknym lśniącym skafandrze nieprzepuszczającym zarazków. Ale zapas tlenu miała tylko na godzinę.

A ja? pierwsze dwa dni dryfowałam po jakiś archipelagach (to są plusy gorączki), widziałam podwójnie,nie wspominając o dżinach z puszek i gryzących cytrynach z herbaty…było ciężko,ale odprawili nade mną egzorcyzmy i wróciłam do siebie. :)

niestety nuuuda jak cholera i “życie się rozciąga i wena jest King Konga” w przeciwieństwie niestety do Lecha Rocha Pawlaka moja wena upadła i leży gdzieś w okolicach kaloryfera. a ja jestem na tyle leniwa,że nie chce się po nią schylić. dlatego mogę napisać mój sen. Z cyklu absurdy z mojej głowy -

początek. impreza u babci, cała moja rodzina (wszyscy lepsze indywidua ode mnie) siedzimy przy stole i nagle ni z tego ni z owego, ktoś załącza mjusik a mnie do tańca prosi Sor Maraszek, który nagle się zmaterializował xD muszę powiedzieć,że nieźle nam szło.potem miałam przeskok i widzę moją siostrę cioteczną szturmująca na drzewka czereśniowe, na których wbrew oczekiwaniom rosły morele :) to tyle z kwestii prawie rodzinnych,bo potem miałam tzw przerzut i znalazłam się  z miłym kolegą – ***** w dziwnej sali, gdzie pan Czarodziej uczył nas magiii.! :P ***** nawet wyszło, bo zostałam przesunięta siłą woli jakieś 5 metrów i w tym momencie znalazłam się w sali obok i tu..już przekroczyłam granice absurdu. Podbiega do mnie Karolina i krzyczy,że się opalamy. Sala okazuje się klasą i patrzę a tam właśnie Karolina, Magda, Pauka wyciągają nasze białe leżanki z Mielna i niewiele myśląc stawiają je przy oknach i zaczynają się opalać. najlepsze jednak było kiedy pojawił się Kondziu i postanowił zrobić to samo.Zaczęłam się śmiać i w tym momencie się obudziłam.

dobra, dobra. kończę… ludzie kochani, pomysłów nie mam i talentu jak już nie raz wspomniałam,też nie ;]

aaa.. więc dwie sprawy na koniec. Olga, dziękuję, już Ty wiesz za co ;)

i jeszcze jedno zgodnie z wolą tej osoby i zgodnie z moimi odczuciami

KOCHAM CIĘ ANIU ;* ;*

Howgh.

cisza przed burzą.

Posted in rzeczywistość on styczeń 16, 2009 by zachariasz

jestem,jestem ludzie, już pisze. Oberwało mi się,że się opierdalam, że jestem leń i że wpisu nie ma… a ludzie czekają. więc piszę,jednak posłużę się zlukanym gdzieś ostatnio powiedzonkiem “szału nie ma i nie będzie”. ;P o wpis chodzi, bo w innych kwestiach szau ciau i inne takie…

co się ciekawego działo, to  opowiadać nie będę. ;) bo poza przygotowaniami do studniówki to nicc…

oj tak,dzisiejsze strojenie sali n a HALI bylo wielkim działaniem skoordynowanych ekip 3 klasistów ;) na wejście 1000 balonów do dmuchania i brak koncepcji co z nimi dalej zrobić. oo tak, to był problem.. jednak potem szast prast, koncepcja się pojawiła i potem…zabrakło balonów. ;) i tak źle i tak niedobrze. wówczas,kiedy niektórzy realizowali się w śrdoku hali montując gwiazdki, balony i Denisa (tak,tak, to tan Big Ben zrobiony przez moją klasę – 3B) inni pod czujnym okiem Olgi działali przy wejściu ;D trzeba powiedzieć,że też  tam byłam… razem z pomocą wieeelu osób udało nam się stworzyć przed wejsciem wielką!!! tak tak, nie bójmy się tego słowa, czyli jak to określiła Olga – waginę zwaną też pochwą ;D śmiechu było co niemiara. i krzyki – szpilka,nitka, igła, podaj to podaj tamto…jednocześnie dzięki uprzejmości Piotra nie zginęliśmy z głodu..

wejście wyszło pięknie, realizowała tam sie też Karolina,Aśka,Petek i masa innych ludzi! w środku także praca wrała ( jak jest czas przeszły od wre?) i nawet zdobyto fundusze na dokupienie balonów ;) po wielu krzykach, płaczach, podobno nawet ktoś zasłabł ( żartuję ;>) udało sie doprowadzić salę do stanu używalności i trzeba powiedzieć,że miii się podoba ;D mamy nawet homo kotarkę,więc nie ma dyskryminacji..

kiedy nastąpiło odprężenie, na ustach zaczęły pojawiać się cfaniackie uśmieszki przyszła sorka C. z bardzo rozsądną wypowiedzią – “a u nauczycieli nic nie ma, tam jest jak w trupiarni” dotarło to do nas,że nauczyciele są za kotarką oddzieleni do nas.wbijamy na kwadrat z ekipą remontową Bob Budowniczy i reszta, a tu dupa i nic nie ma xD jednak daliśmy radę, zamęczyliśmy różowy materiał ( kochani wielbiciele różowego – Chełmiku i Borzymie,czyje są w końcu te różowe szmatki!?) i baloników trochę machnęliśmy i profesorowie już nie siedza w prosektorium :P

hahaha i najlepsze – kiedy jesteś właścicielem klucza do szatni, wszyscy Cię znają i wiedzą jak wyglądasz :D co chwila było słychać moje imię. hihihih ;)

teraz, brodząc z Kędziorem po chodnikach miejskich,widzieliśmy jak tam hala z zewnątrz wygląda, czyli szykuje się niezły baaaalet xD

Więc jutro owocnych przygotowań,nie stresić się,nie połamać obcasów i z UŚMIECHEM :) życzę udanej zabawy sobie i Wam i nie dziękujcie,żeby nie zapeszyć!

I wish I was your favourite girl
I wish you thought I was the reason you are in the world
I wish my smile was your favourite kind of smile
I wish the way that I dressed was your favourite kind of style

brak przemyśleń był podobno ostatnio – więc proszę. znowu o człowieku będzie ;)

Wszyscy szukamy naszej drogi życiowej i w ostatecznym rozrachunku to ludzie z naszego otoczenia powodują,ze idziemy do przodu. dlatego nie odwracajcie się od innych i czasami też ich posłuchajcie! wiadomo,że nie wszystko jest warte słuchania,ale czasami….to dla innych kierujemy często nasze działania, to oni powodują nasz ruch i są motorem naszych działań,ale nie zatraćmy siebie.Bo czasami to też MY jesteśmy najważniejsi!

Za 20 zieleńców zawiozę pana nawet na majówkę Ku Klux Klanu ;)

Dziękuję,za to,na co zasłużyłam ;*

Howgh.

Zapomniałam wczoraj dodać,gratulacje dla Prezesa i jego Grande Cochones ;D

mrozio…

Posted in pewnego dnia, rzeczywistość on styczeń 7, 2009 by zachariasz

hm hm hm :P

za oknem mróz,ciągle pada śnieg, a ja w domu wcinam kolejnego suchara i uderzam w puchara.

Oj aktywnie mi się spędzało dzisiejszy dzień,aktywnie, nie powiem . znowu z góry na dół,z dołu na górę. Listy zbieranie, decydowanie kto jak i z kim, uciszanie rozruchów… Mała wyprawa do Dyrektora, żeby sprawił abym była ;) ponieważ zaginęłam w eterze i na liście maturalnej z wosu nie widniało moje nazwisko. Też się wyrwałam,żeby mnie tam umieścił,a mogłam mieć jeden dzień wolnego xD Nawet na macie mnie wykorzystano. “Ola, idź mi przynieś cappucino” no tak, ja do automatu,a tam szanowny sor Iro kręci z klasą czołówkę na 100 dn i dupqa, leciałam na dół do sklepiku.. Ahh a potem był angieeeeelski ;) pytanie od sora na wejście - “Ty jesteś Aleksandra D*****, dalej D***** czy zmieniłaś nazwisko?” nie nie, to dalej ja, wiem jak sora to martwi..

i ta cudowna atmosfera oraz pytania zadawane sorowi – “Sorze, jak sylwester-pamiętny czy raczej nie bardzo? “na co o dziwo sor nie odpowiedział,co było jednoznaczne :P

albo Fala – “Sorze, jak jest Zbigniew po angielsku!?

no i z zestawu słówek moich i Magdy – słowo na dziś – kompjuta  ;)   taaak, my zawsze mamy co robić.

Prezes oddał mi wyklepane blachy oołł… jeee.. opłacało się poczekać na to trochę,żeby zostać porządną blacharą ;)

kącikowo myśleniowo naukowo. Staram się ostatnio ogarniać moje zycie naukowe, dlatego też w okoliacach mojej tablicy korkowej można znaleźc takie słowa jak naturalizacja czy DOMICYL ;] ale spokojnie spokojnie, wszystko  w porządku…tak już zostanie ha ha ha ;) i trzeba się będzie przyzwyczaić do górnolotnych rozmów.. nie, no dość żartów, ja jestem sobą “Chomiczówka chomiczówka” i te sprawy, szacunek ludzi ulicy itd. nie będę się rozwodzić nad moim dresiarskim rodowodem ;]


rozwiązałam z Ewą test, wyszło nam 86 % , poza tym udzieliłam jej kilka spraw na temat Marchewek czyli jak dobrze ugotować i takie tam klimaty…

aaaa. i wiem o czym zapomniałam powiedzieć! Dzisiaj widziałam faceta z bombą. Wparował pan do szkoły, z blaszaną teczką,że niby się nie domyśliliśmy co tam było, jednak aktywna i udana akcja wożnego – bodzio helikoptera udaremniła zamach na nasze życia! a mógł powiedziec po prostu żebyśmy wyszli,a potem spokojnie wysadzić szkołę :/

;*

noo i jeszcze jedno Gratulacje serdeczne dla Chełmika,który zdał na prawko w tych kosmicznych warunkach! :) Brawoooooo ;D

no to zakończymy na dziś  never ending story ;)

Howgh.

afteralenieparty.

Posted in pewnego dnia, rzeczywistość on styczeń 4, 2009 by zachariasz

hmm. pytają jak po Sylwetsrze, czy zabawa udana. Powiem to słowo, którego używam za dużo zdecydowanie – FAJNIE! :P

to może mały dichtowski skrót – wpadamy,tata-dresiarz, ja i reszta. Blaszki, ciasta, jedzenie podajemy. Alkohol na balkon. Już w przedpokoju zapach % wisiał w powietrzu, Pawłoś krzyczał że nas kocha czy coś w ten deseń ;) Kędzior na kowboja.Wzięliśmy piwo,wyskoczyliśmy, trochę rozmowy, powrót. SMS odczytany godzinę po czasie. Inni w kuchni, tam się koncentrujemy, kolejka za kolejką- Chłopcy pili, hasła w stylu “oby nam się” czy jakoś tak. My !? Drink  za drinkiem, Martini, (praaaawie tak wyglądały xD ) trochę Sprite i plasterki cytryny, którą kroiłam dość dużym nożem ;P
potem trochę tańca, śmiechu, śpiewu.Rozkminy,że Palikot wódkę przywrócił.. Prezes powiedział,że mamy na festiwal razem jechać,jestem za:D Potem jeszcze trochę czasu,załatwiłam dziewczynom transport, wpadły takie trzy co ukradły księżyc, trochę alkoholu i północ wybiła. Życzenia, sms, petardki, które niektórzy przyjęli na klatę. My- życzenia, telefony “Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :*” Rodzice- hmm.. z tego co pisali,też niezły ubaw mieli. ;) trochę tańca,śmiechu… Potem stopniowe pożegnania,my o 4 rano poszliśmy. Ja,Borzym, Kędzior – kowboj ;) zimno jak cholera,parliśmy do przodu,samochody nas mijały i.. szynobusss :D na torach jechał..pożegnaliśmy się i rozeszliśmy się w pokoju ;)

eh..spało się smacznie,ale za krótko.. ;P Pobudka koło 12 imieniny dziadka ;)   przeżyłam,ale ciężki dzień był…a i tylko dostawałam wiadomości jak bawiło się młodsze rodzeństwo znajomych – pozdrowienia dla Wojtka skontuzjowanego,ale przyjemnie, Jarka, który jednak nie wymagał reanimacji i Laury, która straciła głos ;)

co po Sylwestrze? kolejne dni zbliżające do powrotu do szkoły, spacery wieczorem, czytanie ksiązki, utarczki z rodzicami czy oglądanie filmów ;)

z kolejnych przemyśleń.Kim jesteśmy i  co warunkuje to kim jesteśmy. Bo czy mówiąc innym że jestem INDYWIDUALISTĄ naprawde nim się staję?”Ludzie doczepiają nam etykietki i na takie miano mamy zasłużyć i wtedy będziemy wiedzieć kim naprawde jesteśmy” taki tekst gdzieś wyczytałam. Ale też sie z  tym nie zgodzę. Kim jesteśmy chyba mogą powiedzieć tylko nasze działania. Takie jest moje zdanie.Bo co mogą powiedziec ludzie, nie znają nas i mogą naprawdę pomylić się doczepiając nam daną etykietkę,bo w sumie… nigdy nie wiadomo jak się zachowamy..  Jak  zwykle zaczęłam temat, i chaotycznie go prowadzę. ;)

to by było tyle.. wystarczy na dzisiaj . :P jutro do szkoły ;)

jak to napisał Chełmik “hihi. zdrówko ;)

Howgh.

koniec i początek

Posted in pewnego dnia, rzeczywistość tagi on grudzień 31, 2008 by zachariasz

oj oj oj już jestem. raptem kilka dni przerwy i już dostałam lekki ochrzanik, że nie piszę :P

podobno ostatnioo mam kłoppoty ze spaniem, ktoś się żalił,ze budzę w nocy :P no fakt, zdarza mi się ostatnio dłużej nie spać i męczyć ludzi.. Oj, zwłaszcza w sobotę niektórzy mieli ciężko, kiedy to spędzając noc u Ewy nie chciało nam się kompletnie spać :) najlepsze tematy jednak wpadły nam do rozmowy po dłuuugim czasie

Ewa: Ej, a w Czeczeni to mają rząd i prezydenta?
Ja- Nie ma Czeczeni, przecież tam są te zamachy w Rosji cały czas,bo o niepodległość walczą      (sprawdziłam, trochę się myliłam,Czeczenia istnieje,ale jej nikt do tej pory nie uznał)
E- a to małe państwo co powstało, no wiesz..
J – Kosowo?
E- tam mają rząd i prezydenta?

no i takie o to tematy poruszały dziewczyny o godzinie jakiejs 5:36 – to są skutki nauki w klasie humanistycznej  i przejęcia maturą z WOSu.

hah, ostatnio często szusuję na łyżwach, mam pięknego siniaka pod kolanem w kolorze dojrzałej śliwki,co jest skutkiem walki z dwoma 11-latkami ;-)

poza tym ostatnio często kręcę się po mieście w godzinach późniejszych, jeszcze a propo lodowiska - “no taaa..nie ma to jak wychodzić z lodowiska jako ostatni” fakt,stali już nad nami panowie z dziwnymi przyrządami do czyszczenia wyglądający trochę jak Mordercy z podrzędnego horroru z zabójczym psem u boku. więc czym prędzej zmyliśmy się stamtąd, zanim wypuścili psa albo łopatę z ręki..wolałam uniknąć tego i tego ;)

hmm..jak można stracic zakupy?

X-Cytryna..poleciała pod samochód obok!!!

Y-No chyba nie będziesz jej wyciągać…. Kurcze!!! Mandarynka!

X-Co?!

Y- Poleciała pod nasz samochód… :)

jej także nie ratowaliśmy. ;-P Tak więc pilnujcie,zeby wam zakupy nie latały po całym samochodzie i nie uciekały gdzie nie trzeba ;-D

31 grudnia… piękna data prawda?

Niby najlepszy czas żeby pomyśleć nad zeszłym rokiem, zrobić postanowienia na następny… a ja proponuję tak – nie rozmyślajcie za dużo na temat przeszłych spraw,pomyślcie chwilkę,jakich błędów unikać i dalej…zostawcie to… patrcie w przyszłość . ;)

oj, ja spieprzyłam niejedno w tym roku..ale chyba ponaprawiałam i jakoś powoli posuwam się do przodu…grunt to nie stać w miejscu,nie?

kolejna kwestia, wydało się,że w niekórych sprawach jestem zajebistym teoretykiem. Pododno udzielam dobrych rad i wiem co i jak. Tylko chuj, z praktyką masakra! wszystko leży.:P może kiedyś uda mi się połączyć to i to ;]

dobra, zbyt dużo myśli mi się w głowie kłębi,żeby to jakoś pomieścić. Kiedyś zrobię wpis z samych skojarzeń i powiedzonek, będzie mógł chociaż w połowie wyrazić,to,co bym chciała :)

dzisiaj trzymajcie się,nie przecholujcie,bawcie się dobrze i… Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku :*

Howgh.