łaczałt.
digi digi dong
muzyka z głośnika sobie pomyka ja siedzę przed kompem i pisze do was z dna mojej ciemnej i nieprzeniknionej duszy, która nie jest znowu taka tajemnicza xD dobra, więc co się tam działo? aaa… no studniówkę mieliśmy. była była, działo się działo.
nie będę się rozwodzić. Polonez jak polonez – 3 upadki (w tym dyrektora), 5 straconych obcasów i 7 przypadków podcięcia nóg dziewczynie w tej samej sukience
a mówiąc poważnie poszło ładnie. potem już tylko:
You can dance, you can jive, having the time of your life
See that girl, watch that scene, dig in the dancing queen i ….
I’m your private dancer
a dancer for money
I’ll do what you want to do
czyli duża ilość obrotów i niesamowicie szybka zmiana partnerów
i oczywiście dziękuję Pawłowi, mojemu partnerowi
po rannym przebudzeniu,kiedy nakłułam szpilkami trochę stopy i zaczęłam je czuć- przestałam czuć,ale SIĘ… i co mogę powiedzieć. Człowiek chory w ferie, to człowiek sam. normalnie jak na kwarantannie. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie odwiedzić zarażającego człowieka.No chyba,że tak jak Margot – w pięknym lśniącym skafandrze nieprzepuszczającym zarazków. Ale zapas tlenu miała tylko na godzinę.
A ja? pierwsze dwa dni dryfowałam po jakiś archipelagach (to są plusy gorączki), widziałam podwójnie,nie wspominając o dżinach z puszek i gryzących cytrynach z herbaty…było ciężko,ale odprawili nade mną egzorcyzmy i wróciłam do siebie.
niestety nuuuda jak cholera i “życie się rozciąga i wena jest King Konga” w przeciwieństwie niestety do Lecha Rocha Pawlaka moja wena upadła i leży gdzieś w okolicach kaloryfera. a ja jestem na tyle leniwa,że nie chce się po nią schylić. dlatego mogę napisać mój sen. Z cyklu absurdy z mojej głowy -
początek. impreza u babci, cała moja rodzina (wszyscy lepsze indywidua ode mnie) siedzimy przy stole i nagle ni z tego ni z owego, ktoś załącza mjusik a mnie do tańca prosi Sor Maraszek, który nagle się zmaterializował xD muszę powiedzieć,że nieźle nam szło.potem miałam przeskok i widzę moją siostrę cioteczną szturmująca na drzewka czereśniowe, na których wbrew oczekiwaniom rosły morele
to tyle z kwestii prawie rodzinnych,bo potem miałam tzw przerzut i znalazłam się z miłym kolegą – ***** w dziwnej sali, gdzie pan Czarodziej uczył nas magiii.!
***** nawet wyszło, bo zostałam przesunięta siłą woli jakieś 5 metrów i w tym momencie znalazłam się w sali obok i tu..już przekroczyłam granice absurdu. Podbiega do mnie Karolina i krzyczy,że się opalamy. Sala okazuje się klasą i patrzę a tam właśnie Karolina, Magda, Pauka wyciągają nasze białe leżanki z Mielna i niewiele myśląc stawiają je przy oknach i zaczynają się opalać. najlepsze jednak było kiedy pojawił się Kondziu i postanowił zrobić to samo.Zaczęłam się śmiać i w tym momencie się obudziłam.
dobra, dobra. kończę… ludzie kochani, pomysłów nie mam i talentu jak już nie raz wspomniałam,też nie ;]
aaa.. więc dwie sprawy na koniec. Olga, dziękuję, już Ty wiesz za co
i jeszcze jedno zgodnie z wolą tej osoby i zgodnie z moimi odczuciami
KOCHAM CIĘ ANIU ;* ;*
Howgh.
styczeń 26, 2009 @ 7:18 pm
hmm dziwny wpis , taki o wszystkim i o niczym ale dobrze że jest cokolwiek. wyzdrowiałaś i nie marudź.
styczeń 26, 2009 @ 10:36 pm
mówiłam że będzie taki z niczego ;]
styczeń 26, 2009 @ 11:10 pm
skandal ! zmieniają komentarze ! precz z cenzurą ! precz z komuną ! o!
styczeń 27, 2009 @ 9:01 pm
Trzymaj się Kobieto ;]
i kissaczek :*
styczeń 28, 2009 @ 1:30 pm
hah, Ty też Kobieto
buuuuuzi ;*
styczeń 28, 2009 @ 7:17 pm
Ja Ciebie też kochaam:))) i skaczę z radości na widok różowego napisu:) ktoś mnie pokochał….
dziękuję.
styczeń 28, 2009 @ 10:40 pm
chyba jestem jednym z 2 facetów (tak mówią na mieście) którzy komentują bloga:D to nas powinnaś doceniać i pisać dedykacje;P (oczywiście pierwszym jest Piotr.)
styczeń 29, 2009 @ 8:31 pm
przepraszam, czasami jeszcze Kuba czyta blogi!

Kochana, uśmiałam się jak nigdy przy tej notce. Dzięki że jesteś.
Nie wiedziałam, że byłaś chora, trzeba było pisać to bym wpadła. Pod warunkiem, że nie byłabym oczywiście w Chełmie na weselu. Ale teraz już jestem i może w końcu się kiedyś zobaczymy. W poniedziałek…
Gin z butelki się śni wielu osobom… ale ja miałam dzisiaj też sny godne wspomnienia – m.in. z wojownikami ninja i płynem do soczewek
aha, jakbyś chciała kupić soczewki to zapraszam, bo zamawiam
cium:*
styczeń 29, 2009 @ 8:33 pm
yo, yo!
niezły sen xD
Fajnie, ze masz majaki o dżinie
styczeń 30, 2009 @ 12:13 pm
~Annnnns – na różowo,jak tylko zechcesz. “Ktoś Cię pokochał,świat nagle zawirował…” :*
dedykacje.. chyba nie będzie z tym problemu ;P
miło,że się pośmiałaś, bo śmiech to zdrowie nie ;D a sny.. no tak..jak wiem,że Twoje też są nieźle pokręcone.
~kędzior – takich dwóch jak was trzech itd.
~~ Kuba – człowieku, takiego dżina jak ten Twój co prawda nie widziałam,ale niezapomniany dźwięk pozostał
~~ Doris – byłaś w Chełmie Źą
;*
styczeń 30, 2009 @ 12:17 pm
hmm..przypadkiem akceptowałam Doris komentarz jako pierwszy! on naprawdę jest po komentarzu Kuby
styczeń 30, 2009 @ 12:37 pm
mam dobry wpływ na komentujących,
jest już 3;P
styczeń 30, 2009 @ 4:01 pm
jakoś takoś rodzinowato Wam się tu zrobiło
kochajcie się, hej!
styczeń 30, 2009 @ 4:29 pm
taak kędzior Ty w ogóle masz wpływy
~~małgorzato – bo wszyscy dresiarze to jedna rodzinaaa
i kochamy się jak w rodzinie.zazwyczaj chcemy się pozabijać
styczeń 30, 2009 @ 7:17 pm
ja tu jestem Twoja córka (chyba, że pasierbica
)
styczeń 30, 2009 @ 9:57 pm
ło matko! kolejne dziecko! kto się jeszcze przyznaje,że jestem jego matką
styczeń 31, 2009 @ 11:43 am
Hmmmm…ja się przyznaje do czarnego braterstwa- to chyba gorsze, nie?:P
W końcu czarni bracia moich braci chyba też są moimi czarnymi braćmi, co?:P
Swoją drogą, ciekawe, co by powiedziała reszta rodzeństwa na taką komunę?:P
styczeń 31, 2009 @ 12:49 pm
hmm czarne gorsze?;> brawo Olu, na Twoim blogu propagują rasizm. miało być śmiesznie ale coś nie wyszło.
Kuba wcześniej nie komentował więc proszę się nie rzucać;P
styczeń 31, 2009 @ 3:28 pm
~~kędzior – nie znasz sytuacji. A wiesz, NN. ma wiele kontaktów z różnymi rasami, więc jej do rasizmu ojjj daleko
ja się nie rzucam na Kubę, miło że odwiedził 
~~NN. – nie wiem co by bracia powiedzieli ;P a czy to braterstwo jest gorsze? hmm.. już bo xD
styczeń 31, 2009 @ 5:59 pm
jeżeli przebywa to jeszcze gorzej że tak mówi. ciekawe czy byliby szczęśliwi. ale ja nie wnikam.
luty 3, 2009 @ 6:37 pm
Pewnie, ze by byli!
Zawsze są!
luty 14, 2009 @ 11:31 am
wow widzę że ktoś pamięta nasz skecz… Inny by się chwalił ale je tylko mówię, że jestem współautorem skeczu o dżinie.
Fajnie… Będę czasami zagłądał Pozdro
)
luty 14, 2009 @ 6:27 pm
jasne,że pamięta wasz skecz! nie dziwne no nie!macie jednak inwencję twórczą
zaglądaj jeśli chcesz, bardzo mi miło
luty 26, 2009 @ 6:31 pm
ze ja te lezaki podawałam ze ja??? ;p